Każda z nas fantazjuje o wspaniałych fryzurach, długich włosach, które byłyby miękkie w dotyku, a na dodatek gęste. Co zrobić, by te marzenia zamienić w rzeczywistość? Dziś odpowiem Wam na pytanie czy to w ogóle możliwe, przedstawiając produkt, który zrobi Wam na głowie niezły misz-masz! Pytanie tylko w jakim sensie...
Wiele z was myśli teraz: ,,Ale że jak to? Nieład na głowie? Przecież ja wciąż tak układam włosy, by tam go nie było..."
Otóż w pewnym wieku zmienia się tok myślenia... przynajmniej w moim skromnym przypadku...
Przedstawiam Wam gagatka zwanego przeze mnie pieszczotliwie "panem solonym". Tak naprawdę marka tutaj nie gra największej roli, choć niewątpliwie działanie różnych produktów o tym samym przeznaczeniu może być zupełnie inne. Ja zakupiłam spray solny z Isany, choć pierwotnie udałam się do sklepu po ten osławiony spray ze Schwarzkopfa. Nie upierałam się jednak przy jego szukaniu tylko wzięłam ten, ot co - nawet tańszy od planowanego kolegi.
Pytanie tylko czy dobrze zrobiłam? Czy sprawdził się w swojej roli? Czy może zawiódł na całej linii?
Zanim coś napiszę, zaznaczę, że to moja subiektywna opinia. U każdego może działać inaczej. Ja jednak jestem na NIE. Jak cofnę się w czasie, tak o dobre kilka lat, denerwowało mnie to w jakim stanie są moje włosy po wyjściu z morza. Kto by pomyślał, że nastanie taki trend włosowy? No cóż, na pewno nie ja... ale do meritum. Producent obiecuje matowe wykończenie i tu owszem włosy są MATOWE. Producent obiecuje nawilżenie, ja raczej obserwuję przesuszenie moich włosów. A finalnym, najważniejszym punktem oczywiście przysłowiowe beach waves, których po tymże sprayu nie dostrzegłam u siebie...
Po użyciu tego produktu mam wrażenie, że moje włosy są bardzo obciążone, uklejone, niemiłe w dotyku (akurat tego można się spodziewać po tego rodzaju produktach), na dodatek są splątane i niewiele wspólnego mają z falami po morskiej kąpieli... Dla mnie wyrzut pieniędzy w błoto, aczkolwiek nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała.
Gdybym miała podsumować ten produkt w jednym słowie, podsumowałabym go słowem: BUBEL. Jednakże za cenę 10 zł nie będę tego robić, a po prostu przestanę się łudzić, że zrobi na moich włosach fantazyjne fale. Jeśli jednak macie ochotę to wypróbujcie i dajcie koniecznie znać, czy może u Was zadziałał tak jak w obietnicach producenta. Niestety, ja ciągle będę marzyć o kąpielowych falach na moich bujnych włosach... Bo nieład na głowie to ja lubię! Buziaki!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz