Używałam naprawdę wiele produktów do depilacji i golenia. Wiele pianek, maszynek, kremów do depilacji, które nie zdawały egzaminu, bądź dawały bardzo przeciętne efekty. Najgorszym dla mnie problemem były jednak podrażnienia i uczucie szorstkości dzień po wykonywanej depilacji. Nie powiem teraz, że nie macie pojęcia jakie to denerwujące, bo założę się, że przynajmniej 50% z Was przeżywa to samo co ja. Jedynym produktem po który dotychczas nie sięgałam były plastry z woskiem. Byłam bardzo ciekawa, czy są takie rewelacyjne, jak to reklamują media, a także niektóre instabloggerki. Popędziłam do Rossmanna i zakupiłam te do skóry normalnej. Miałam szczęście, bo akurat trafiłam na promocję i zapłaciłam za nie 11,99.
Plastry wyrywały 5% włosków, a resztę zostawiały. Ponadto komfort użycia był bardzo niski, pomijając ból towarzyszący wyrywaniu, na nogach pozostawały duże ilości wosku, którym nie dały rady załączone chusteczki, mycie mydłem i szczotkowanie ostrą stroną gąbki. Dopiero oliwkowanie i kremowanie przez minimum 2-3 godziny pozbyło się klejących się śladów na moich łydkach.
Dodatkowo plastry bardzo mocno mnie podrażniły, od depilacji minęły 3 dni, a ja nadal mam krostki i niewielkie "placki" w niektórych miejscach. Pocieszam się faktem, że nie wydałam na nie więcej niż 12 zł, bo to zmarnowana inwestycja.
Podsumowując, nie polecam plastrów, więcej podrażnień, aniżeli korzyści z ich użytkowania. Dla mnie strata pieniędzy. Lepiej zainwestować pieniądze w jakąś dobrą maszynkę. Buziaki. :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz